Oto ciąg dalszy jeśli chodzi o zmagania z przedpokojem.
Zegar, który wisi w przedpokoju pojawia się bardzo często na zdjęciach na różnych blogach ale mam do niego straszną słabość, bardzo mi się podoba. Co jakiś czas można go kupić taniej w Jysku.
W drugim rogu przedpokoju żeby nie było nudno postanowiłam namalować jakiś wzór. Miała być naklejka ale z malowania zostało jeszcze przecież tyle białej farby... Trochę się namęczyłam żeby wzór był dość dokładny, zajęło mi to na pewno ze dwie godziny.
Jak widać mam ogromnego fioła na punkcie łączenia kolorów z bielą :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz