Farba z Duluxa o kolorze miodowym... ech... Fajny to był tylko kolor. Nie jest to typowa farba do kuchni i łazienek ale bynajmniej było napisane na opakowaniu, że jest zmywalna. Zmywała się wspaniale, a jakże. Pozostawiając potem jaśniejsze plamy.... Dla porównania farba z przedpokoju ze Śnieżki tego samego rodzaju zmywa się dobrze.
Ech jak sobie przypomnę te popołudnia i wieczory spędzone przy wałkach, farbach. Najgorsze było to, że na początku staraliśmy się wszystko porządkować na bieżąco, potem już nie starczało nam energii i sił.
Tu coś kapnęło, tam się rozlało. Człowiek sprzątał przez sobą a już za nim nowy bałagan się robił.
Tu ulubione zdjęcie mojego męża - wertuję na nim instrukcję obsługi zmywarki.
Najpierw on się śmieje ze mnie - bo przecież instrukcje są zbędne dla inteligentnych ludzi.
Potem ja się śmieję z niego, gdy zdezorientowany pyta się mnie, co to oznacza jak zmywarka miga jakimś światełkiem. Powstrzymując śmiech odpowiadam że pewnie go podrywa i puszcza mu oczko :)
Tak jak na poniższym zdjęciu było bardzo długo ( jak dla mnie) bo prawie 2 lata.. Kolor sam w sobie był bardzo energetyczny i dodawał energii, zwłaszcza rano, ale ze względu na moje rosnące uwielbienie stylu (... hmm jakby to określić...) romantycznego, angielskiego, postanowiłam zmienić na coś spokojniejszego. Ale to za parę dni.
I jak?