czwartek, 28 marca 2013

Kroczek dalej...

Nie mogłam się doczekać tapicerowania, już tylko czekałam aż farba wyschnie i ... o ile oparcie wyszło mi fajnie i gładziutko, to siedzisko chociaż na głowie stawałam i włosy z niej rwałam to nie chciało mi już tak ładnie wyjść... Jak naciągałam przód , to boki strasznie wychodziły i odwrotnie... Chyba już na razie zostanie jak jest, jeśli następne krzesło mi wyjdzie, to być może to poprawię. Jeszcze się tylko zastanawiam nad taśmą wykończeniową, na allegro jest ich jak na lekarstwo i jakoś mi się żadna nie widzi.




Gdyby komuś przyszedł do głowy pomysł renowacji to pamiętajcie że trzeba się liczyć z totalnym zmęczeniem rąk, spuchniętymi palcami, o szczątkowych paznokciach nie wspomnę... Na święta zafunduję sobie chyba tipsy :)

Pozdrawiam ciepło tych, którzy zaglądają na bloga :)

środa, 27 marca 2013

Drobnymi krokami do celu...

Yes yes yes! W końcu do mnie przyszły moje śliczności!
Mowa o krzesłach, na które od dawna miałam ochotę. Marzyły mi się bielone krzesełka z jasną, białą albo lnianą tapicerką. Chociaż jak tak na nie patrzę na tle salonu to może ewentualnie taki lawendowy?
Jestem typem, który lubi przedmioty nie kupować, lecz zdobywać. Nabyłam je na allegro za śmieszną cenę i tym bardziej jestem zadowolona.
Z duszą na ramieniu odpakowywałam je i bacznie obserwowałam, czy aby nie ma tam "gratisów" w postaci korników ale na szczęście są ok. Mam ich 4 sztuki :)


Piszę tego posta palce mam obolałe od pracy. Ale może pokażę dlaczego...
Pierwsze co zrobiłam to oderwałam taśmy tapicerskie, co akurat było proste. Schody zaczęły się ze zszywkami tapicerskimi. Były naprawdę mocno powbijane w drewno


 Gąbka na szczęście jest w całkiem niezłym stanie, nie będę się do niej dotykać.


No i rzecz, która mnie aż przeraża.Nie wiem, kiedy uda mi się uporać ze szlifowaniem... Na początku chciałam doczyścić do surowego drewna, ale jest to raczej nie na moje siły. Dlatego niestety drewno przykryję bardziej nieprzejrzystą warstwą farby akrylowej. Ech dłuuuga droga przede mną...


Gdyby ktoś miał jakieś wskazówki, cenne rady to będę bardzo wdzięczna :)

poniedziałek, 25 marca 2013

Kilka małych zmian...

Mała zmiana ale jaki klimacik... Świeczka z Ikei o zapachu waniliowym, mmm... pachnie pysznie :)




Można śmiało jeszcze nanieść warstwę z wierzchu, klej po wyschnięciu zrobi się przezroczysty.

 








Kilka takich świeczek na parapecie i romantyczny nastrój gwarantowany :)

piątek, 22 marca 2013

Wiosny zaklinanie


Dziś uwieczniam moje ostatnie dzieła. Bardzo mi się podobają wiklinowe wianki i aż mnie nosiło, żeby coś takiego sobie upleść. Nie było innej opcji. Jako pierwsze powstało serduszko, potem wianek. Może nie jest taki jak można znaleźć w internecie ale czy nie chodzi to właśnie, żeby to coś było inne? I przede wszystkim- zrobione przeze mnie :)

 Serducho ma szkielet z drucika, następnie na nim są papierowe rurki. Z papierowej wikliny można tworzyć naprawdę fajne cudeńka.


 Nie bardzo mam tylko pomysły gdzie zawieszać takie ozdoby, na myśl przychodzi mi na razie tylko okno. Ale efekt z drugiej strony okna jest fajny.


 Kochane ziółka już rosną...




 A tu jeszcze jeden wiosenny akcent - zwykły koszyczek wielkanocny jakich teraz w supermarketach wiele potraktowany farbą akrylową. Dno zabezpieczyłam kawałkiem folii żeby nie zabrudzić koszyczka podczas podlewania hiacyntów. Już nie mogę się doczekać aż zakwitną. Specjalnie szukałam takich sztuk, które mają jeszcze drugą łodyżkę z kwiatkami żeby dłużej cieszyły oko ;)


Ech tylko gdzie ta wiosna...