W motywach kwiatowych czuję się jak ryba w wodzie. Na szczęście kwestia urządzania, planowania należała do mnie więc miałam spore pole do popisu. Przewertowałam mnóstwo stron ze zdjęciami wnętrz i wiedziałam, że w salonie muszą być spełnione dwa warunki - mają być kwiaty i ma być fioletowo.
Na moich zdjęciach kolor ścian wychodzi raczej przekłamany, wpada delikatnie w gołębi ale w rzeczywistości jest bardziej lawendowy.
Materiał znalazłam w Leroy Merlin, jest po prostu świetny - gruby i co najlepsze- plamoodporny. Przydaje się to zwłaszcza w przypadku bieżniczków. W planach mam jeszcze mnóstwo przeróbek, stopniowo będę je zamieszczać na blogu.
Miłego oglądania ;)
Ostatnio te "chodza za mna" roze.. Sliczne zaslony i biezniczki na stole :-)
OdpowiedzUsuńU mnie kwiaty to chleb powszedni :)
OdpowiedzUsuń